Agnieszka Doda-Wyszyńska

Jak podsumować swoje życie w tydzień?
Wokół filmu Kalwaria Johna Michaela McDonagha (2014)

W obliczu Oscarowego sukcesu filmu Spotlight (2015, w reżyserii Toma McCarthy’ego), pomysł omówienia rok starszego filmu o podobnej tematyce, tylko się we mnie utwierdził. Spotlight przypomina Wszyscy ludzie prezydenta Alana J. Pakuli z 1976 roku, ale relacjonuje inną aferę. W filmie Pakuli chodziło o wydarzenie w słynnym biurowcu Watergate, które doprowadziło do upokorzenia partii konserwatywnej i zrzeczenia się urzędu przez prezydenta Richarda Nixona. Dwóch dziennikarzy Washington Post docieka niechlubnej prawdy sukcesu Nixona. Ten typ narracji filmowej nazwano thrillerem politycznym. Sukces filmowej historii film zawdzięcza wyłącznie grze aktorskiej pary – Robertowi Redfordowi i Dustinowi Hoffmanowi. Spotlight relacjonuje kulisy skandalu pedofilskiego w bostońskim kościele katolickim, a reżyser składa hołd tzw. dziennikarzom śledczym z czasopisma wymienionego w tytule filmu. Angielskie słowo spotlight oznacza reflektor lub strumień światła. Reporterzy gazety o tej nazwie, jak reflektor, naświetlają niewygodne lub mało znane tematy. Od nowego redaktora naczelnego otrzymują arcytrudne zadanie. Mają naświetlić tuszowane, ignorowane przestępstwa seksualne dokonywane przez miejscowych duchownych. Okazuje się, że skala zjawiska jest ogromna, a gwałciciele pozostają całkowicie bezkarni. Akcja filmu rozgrywa się w 2001 roku, też w specyficznym momencie dla mediów, „chwilę” przed zagarnięciem tradycyjnego dziennikarskiego sposobu uprawiania śledztwa, które odbywa się w tajemnicy i wymaga czasu, przez Internet i opinie publiczną, gdzie liczyć się będą nie wywiady i zbieranie danych, lecz raczej akcje, performance, swobodne wypowiedzi.
Kalwaria, fabularnie, stanowi jakby rewers Spotliht. Głównym bohaterem jest tu ksiądz (w tej roli doskonały Brendan Gleeson), który jeszcze przed napisami początkowymi filmu, dowiaduje się podczas spowiedzi, ze zostanie zabity. Ponieważ penitent jest ofiarą pedofilii dokonanej przez innego księdza, jako rewanż za doznaną krzywdę, planuje zabić niewinnego, dobrego księdza. Skrzywdzony jako niewinne dziecko domaga się sprawiedliwości. W przypadku tak strasznej zbrodni jaką jest pedofilia, zabójstwo winnego nie jest wystarczającym rozwiązaniem, zwłaszcza że ów już nie żyje, lecz tylko powtórzenie zbrodni na innym niewinnym, który należy do tego samego klanu (jest duchownym). Temat molestowania nie jest tu kluczowy, wyzwala całą serię najtrudniejszych pytań o wiarę, grzech, dobro, miłość, powołanie, współczesny świat. Oczywiście to nie główny bohater zadaje te pytania lecz widz oglądając, być może, ostatni tydzień jego życia. Co robi ksiądz James? Nie próżnuje. Lecz możemy się domyślać, jego życie w tym ostatnim tygodniu niewiele różni się od życia jakie prowadził wcześniej, bez wyroku. Trochę próbuje zapobiec zbrodni, mówi o niej swojemu przełożonemu biskupowi Garretowi Montgomery, ale ten nie podejmuje żadnych działań. Trochę próbuje sam rozwiązać zagadkę zadając pytania swoim parafianom, lecz nie uzyskuje odpowiedzi, albo może te rozmowy zinterpretować jednoznacznie: każdy mógłby to zrobić, każdy nienawidzi dobra, które on sobą prezentuje. Nie, nie jest to ksiądz-anioł, mistyczny święty rozmawiający z Chrystusem, potrafi się upić i zakląć i już dawno chyba zrezygnował z ewangelizowania swoich parafian. Poza tym jest to ksiądz z przeszłością, miał kiedyś żonę i córkę. Po śmierci żony, odchowaniu córki, w latach dojrzałych, zdecydował się zostać kapłanem.
Na czym więc polega dobro prezentowane przez księdza Jamesa, które wywołuje w ofierze złego księdza żądzę dokonania mordu na niewinnym?

Poniedziałek – właściwie drugi dzień z życia ojca Jamesa przedstawiony w filmie, możemy odnieść do Wielkiego Poniedziałku ostatniego tygodnia życia Chrystusa. Wielki Tydzień dla chrześcijan to uroczysty czas upamiętnienia ostatnich dni Chrystusa. Wielki Poniedziałek przypadający zaraz po Niedzieli Palmowej, kiedy triumfujący Chrystus wjeżdża do Jerozolimy, rozpoczyna oktawę rozpamiętywania jego męki i Zmartwychwstania. Pierwsze trzy dni Wielkiego Tygodnia poświęcone są pojednaniu. Według Ewangelii św. Marka, w ostatni poniedziałek Jezus wypędził kupców ze świątyni jerozolimskiej, sprowadzając na siebie gniew kapłanów. Dokonał oczyszczenia miejsca kultu, napominając: „napisane jest – mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców” (Mk 11, 15-18).
Do miasteczka przybywa nowy mieszkaniec Michael Fitzgerald – angielski bogacz, prosi ojca Jamesa o wizytę, ponieważ ma dla niego propozycję finansową. Tego dnia przyjeżdża też do księdza córka, która próbowała popełnić samobójstwo z powodu zawiedzionych uczuć. Ojciec James zgłasza swojemu przełożonemu to co usłyszał podczas wczorajszej spowiedzi, może to uczynić, ponieważ spowiedź nie była sakramentem, grzesznik nie prosił o rozgrzeszenie, nie obowiązuje więc tzw. tajemnica spowiedzi. Biskup nie chce nic sugerować, zostawia księdza samego z problemem. Widz może mieć wrażenie, że nie wierzy, aby obietnica miała się spełnić. Bardziej interesuje go stan własnych paznokci niż siedzący przed nim ksiądz. Ksiądz James tego dnia jak zwykle odwiedza parafian, na przykład opiekuje się starym pisarzem. Przy okazji próbuje dociec kto pobił jedną parafiankę, żonę rzeźnika, która ma kochanka z Wybrzeża Kości Słoniowej – pełnego gniewu Simona. Ksiądz James, razem ze swoim współbratem, wikarym, młodszym ojcem Learym podejrzewają, że to ciemnoskóry kochanek bije kobietę. Ostatecznie ojciec Leary stwierdza Kościół nie może się angażować w sprawy rożnorodności, co doprowadza do irytacji Jamesa. Wieczorem ksiądz odwiedzi jeszcze detektywa, od którego kupi pistolet.
W Wielki Wtorek katolicy słyszą czytania z Ewangelii zapowiadające zdradę Judasza i zaparcie się św. Piotra. Do księdza przychodzi młody parafianin Milo Herlihy, który nie może się zdecydować czy popełnić samobójstwo czy wstąpić do armii. Uważam, że tylko psychopaci idą do wojska w czasie pokoju – mówi mu ojciec James. Michael Fitzgerald rzekomo chce odpokutować swoje grzechy, ale „kupienie” rozgrzeszenia u ojca Jamesa okazuje się niemożliwe. Wieczorem ojciec James wizytuje szpital, gdzie udziela ostatniego namaszczenia Francuzowi, który zginął w wypadku samochodowym. Tu poznajemy jedną z ciekawszych postaci w parafii: anestezjologa, który mówi o swoim zawodzie jak o roli, i tak samo traktuje zawód księdza. Żona zmarłego to jedyna osoba pogodzona z losem i wierząca w Boga, która nie tylko rozmawia z księdzem, ale się też z nim modli. Ojciec James pyta ją czy nie straciła wiary, skoro w jednej chwili straciła ukochanego i dość młodego męża. Ona odpowiada, że nie można stracić wiary i nie ma pretensji, bo jej mąż dobrze przeżył życie, dlatego nie uważa wypadku za niesprawiedliwość. Wielu ludzi nie żyje dobrze. Nie znają miłości. To jest niesprawiedliwość. Żal mi ich. Niesprawiedliwością jest nie poznać miłości. Pytanie na ten dzień Wielkiego Tygodnia brzmi więc: czy można zdradzić, jeśli się nie kocha? W kontraście z Francuską, mieszkańcy miasteczka wydają się tymi, którzy nie znają miłości. Prowokują ojca Jamesa słowami i zachowaniem do jakichś reakcji, trudno powiedzieć czy oczekują potępienia czy rozgrzeszenia. Deklarują swoją niewiarę w sposób ostentacyjny.
W Wielką Środę Apostołowie przygotowywali się do święta Paschy. Tego dnia, po ostatniej Mszy świętej usuwa się z naczyń wodę święconą. W tym dniu, gdy w Kalwarii spłonie kościół, wszyscy parafianie odetchną z ulgą, a niektórzy doznają nawet ekstazy. Z wydarzeń tego dnia, odnotować należy wizytę w więzieniu u mordercy kanibala Freddiego Joyce’a. Więzień mówi, że chciałby wisieć, ale w Irlandii nie ma kary śmierci. Ojciec James próbuje wydobyć od Freddiego informację co zrobił z ostatnim ciałem zamordowanej dziewczyny, ale nie udaje mu się to. Wysłuchuje za to opowieści jak smakuje ludzkie ciało. Na koniec wizyty więzień snuje refleksję nad Bożym stworzeniem, siebie podając za przykład: Bóg mnie stworzył, więc mnie rozumie.
W Wielki Czwartek milkną dzwony, które zastępuje klekotanie kołatek, a po mszy Wieczerzy Pańskiej następuje obnażenie ołtarza. Ranek zastaje ojca Jamesa na zgliszczach kościoła. Razem z inspektorem zastanawiają się kto mógłby to zrobić i ironicznie stwierdzają, że pół kraju. Pojawia się Michael Fitzgerald, nowoprzybyły bogacz, który przeprasza ojca Jamesa za swoje zachowanie i chce złożyć datek na odbudowę kościoła. Ojciec Leary jest zachwycony, a ojciec James znając możliwości parafianina i jego stosunek do pieniędzy domaga się więcej, ale nie za dużo. Skoro Fitzgerald proponuje 40 000 euro, co starczyć ma na odbudowę jednej ściany, ojciec James oczekuje 100 000.
Wieczorem ktoś podrzyna gardło psu ojca Jamesa. Potem, gdy ojciec James zostanie zapytany czy płakał nad śmiercią swojego starego psa, odpowie twierdząco, za to na pytanie czy opłakiwał dziecięce ofiary innych kapłanów, przyzna, że nie, bo nie wiedział, że ta sprawa go dotyczy.
Wielki Piątek to dzień upamiętniający śmierć Chrystusa na krzyżu. Córka ojca Jamesa wyjeżdża, a on, mając „problem z alkoholem”, jak to się dziś eufemistycznie nazywa, idzie do baru i wypija drink za drinkiem. Gdy pozostaje w barze sam z najbardziej niechętnymi mu parafianami – barmanem i ciemnoskórym Simonem, wyciąga pistolet i demoluje bar. W odwecie zostaje dotkliwie pobity kijami bejsbolowymi. Gdy wraca do domu, ksiądz Leary nie potrafi ukryć swojej złości. Powinieneś być księgowym w ubezpieczalni, a nie księdzem – wypala ojciec James do swojego współtowarzysza. Bardzo ciekawy jest ten krótki dialog między duchownymi. Dialog sugeruje deficyt szczerości we współczesnych czasach, gdy każdy doskonale zna swoje miejsce i rolę, a mimo wszystko kryzys tożsamości wydaje się powszechny. Szczerość wymaga komunikacyjnej relacji z drugim, z innym, gdy można mówić prawdę w sposób jak najbardziej bezpośredni. Dzisiaj szczerość mylona jest z ekshibicjonizmem, z wyjawianiem sekretów i otwartym mówieniem o najbardziej intymnych szczegółach życia. Jak trudno być szczerym, czy znaleźć szczerość, pisał już prekursor egzystencjalizmu Michel de Montaigne: „powiadają mędrcy, aby we właściwy sposób osądzić człowieka, trzeba głównie śledzić jego zwyczajne postępki i podpatrzyć go w codziennym trybie” . Bowiem szczerość na poziomie słów nie może być stanem permanentnym: „Każdemu się zdarza mówić niedorzeczności, źle jest jednak, gdy się je mówi z zastanowieniem” . Parafianie ojca Jamesa mówią z zastanowieniem, przeważnie odgrywają przed duchownym nie tylko swoje zwykłe życiowe role lecz nakładają na nie społeczną niechęć do wszystkiego, co wiąże się z chrześcijaństwem, negując jego punkt wyjścia – Miłość.

Wielka Sobota to przedostatni dzień Wielkiego Tygodnia, poprzedzający święto Zmartwychwstania. Jest to czas żałoby po ukrzyżowanym Chrystusie. Od wczesnych godzin rannych katolicy adorują Najświętszy Sakrament w przygotowanej do tego celu kaplicy zwanej grobem Pańskim. Ksiądz James chce prawdopodobnie uciec z parafii, pakuje walizkę i jedzie na lotnisko. Zatrzymuje się na schodach samolotu do Dublina. Tym samolotem lecieć ma także znajoma Francuzka, której mąż zginął w wypadku samochodowym. Oboje widzą jak pracownicy lotniska rozmawiają przy trumnie, która też ma lecieć samolotem. Jeden opiera się całym ciałem o sarkofag i beztrosko rozmawia z drugim. Nie wiemy czy ojciec James był w Dublinie, czy nie. Następnego dnia obudzi się w swojej parafii.

Niedziela Wielkanocna to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie, upamiętniające zmartwychwstanie Syna Bożego. Ostatniego filmowego dnia z życia ojca Jamesa widzimy całe piękno miejsca, w którym toczy się akcja. Ksiądz modli się, bierze broń i idzie na plażę. Po drodze dzwoni do córki: Za dużo mówi się o grzechach, a za mało o cnocie.- Jaką stawiasz na pierwszym miejscu? – pyta córka. – Przebaczenie jest niedoceniane.

Pozostawmy bez odsłonięcia zakończenie filmu. Wiemy, że jedyny naprawdę niewinny – Chrystus, umarł po to, abyśmy my umierać nie musieli. Taki jest sens Kalwarii – wzgórza w kształcie czaszki, gdzie Chrystus poniósł śmierć, symbolizującej Boga-Człowieka i jednocześnie przepaść między Bogiem i człowiekiem. Film Johna Michaela McDonagha mówi o wspólnocie ludzi, którzy nie wierzą w jakikolwiek świat poza tym, w którym żyją. Nie ma Boga, bóg umarł. Dobrem jest to, co można skonsumować, chociażby w paradoksalny sposób jak pokazuje obrzydliwie bogaty Michael Fitzgerald oddając mocz na XVI-wieczny obraz Hansa Holbeina Młodszego, Ambasadorowie.

Co ciekawe, ten renesansowy, bardzo ważny dla zrozumienia historii kultury obraz, jak przystało na arcydzieło, do dziś nie pozostaje odszyfrowany. Przedstawia postacie oparte o półkę, na której leży kilka symbolicznych przedmiotów. Za zieloną kotarą, w lewym górnym rogu widać przesłonięty krucyfiks. Interpretatorzy odnoszą ten symbol do liturgii Wielkiego Piątku, podczas którego krzyż zostaje odsłonięty. W XX wieku litewski historyk sztuki Jurgis Baltrušaitis poddał analizie dziwną plamę na podłodze namalowaną na obrazie. Jako kształt oderwany od reszty kompozycji, pod odpowiednim kątem oglądu, okazuje się najsłynniejszą w malarstwie anamorfozą ludzkiej czaszki. Scena oddawania moczu na obraz z czaszką w filmie McDonagha stanowi osobliwe ujęcie. Między nogami Michaela Fitzgeralda tworzącymi trójkąt, widzimy strumień moczu przecinający na pół twarz ojca Jamesa. Czy nie jest to anamorfoza obrazu Jezusa Miłosiernego? Zamiast dwóch strumieni (krwi i wody) mamy jeden, a zamiast serca Chrystusa – gniewną twarz ojca Jamesa. Jakkolwiek dość łatwym byłoby zinterpretowanie siedmiu grzechów głównych przez postaci przedstawione w filmie Kalwaria (np. pycha – anestezjolog, chciwość – Michael Fitzgerald, zazdrość – Ojciec Leary, nieczystość – żona rzeźnika, nieumiarkowanie – ksiądz James, gniew – ciemnoskóry Simon, lenistwo – biskup; choć można się długo spierać o taki a nie inny przydział grzechów), lepszą interpretacją wydaje się odniesienie się bohaterów do innego, do innych. Rzeźnik nie przejmuje się, że żona go zdradza, anestezjolog zabija swoich pacjentów, bo taką przyjął rolę. Czuje się mało skuteczny w ratowaniu ludzkiego życia, więc próbuje realizować się jako cynik. Idę kogoś zabić – mówi idąc do pracy. Ojciec Leary mylnie odczytał powołanie, ponieważ nie był wobec siebie szczery. Powinien zostać księgowym, jak słusznie zauważa ojciec James. Może szczerość właśnie jest najbardziej brakującą dziś ludzką cechą, ponieważ odniesienie do innych to gra, mnóstwo zasłon, które nie pozwalają innym ranić. Żona rzeźnika mówi, że chciałaby być aktorką. Należę tylko do siebie – mówi córka księdza. Czy ludzie należący tylko do siebie zdolni są do jakiejkolwiek transcendencji swoich zachowań poza „dobre samopoczucie”, do najsłabszego przejawu miłości? Miłość wymaga przede wszystkim wzajemności, tego najbardziej domaga się w filmie paradoksalnie ten, kto grozi księdzu śmiercią. Miłość i śmierć są sobie bliskie. Najwyższy wyraz miłości to oddać za kogoś życie, a jeszcze oddać je za wroga, nie przyjaciela. „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 43-47). Czy ksiądz James odda życie, tego nie wyjawię, bo może ktoś zechce zobaczyć film Johna Michaela McDonagha znanego na przykład wcześniejszej komedii kryminalnej Gliniarz (również w roli głównej Brendan Gleeson). Rozwiązanie kryminalnej zagadki filmu Kalwaria nie jest być może kluczowe, ono przychodzi w ostatniej scenie filmu, której też nie zdradzę. Wyjawię tylko, że dochodzi tam do spotkania ludzi, do którego by nie doszło, gdyby nie cała historia, i nie tylko ta historia tygodnia życia ojca Jamesa lecz historia zbawienia, zwłaszcza ostatni tydzień z życia Jezusa Chrystusa.

film wciąż można obejrzeć na cda: