dr hab. Agnieszka Doda-Wyszyńska – adiunkt w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu

– interesuje się tzw. filozofią przedstawienia, głównie francuską II połowy XX wieku, ostatnia monografia: Pułapki przedstawienia. Filozofia przez pryzmat praktyk montażu pojęć (WNS, Poznań 2016),

https://www.academia.edu/31459635/Pu%C5%82apki_przedstawienia._Traps_of_Presentation

„Książka ujmuje temat przedstawienia jako wypracowanego przez badaczy stanowiska wobec przedmiotu, które daje się wyrazić (przedstawić) w formie jednolitego odwołania. Przedstawienie to zmontowane w jeden obraz idee i pojęcia stanowiące uobecnienie (se présenter) sensu. Funkcji montażu nie należy rozumieć dosłownie, tak jak jest ona rozumiana w filmie, lecz wiele operacji przebiega na podobnych zasadach.

Zajmuję się tu „modelem doświadczenia” zawartym w przedstawieniu. Na wstępie odróżniam przedstawienie od reprezentacji. Reprezentacja jest zawsze albo podmiotowa, albo przedmiotowa, a przedstawienie oscyluje między jednym, a drugim, jest „ruchem reprezentacji”.

Przedstawienie umożliwia taki montaż znaków, który pozostawia zarówno odniesienie do rzeczywistości (ujętej obrazowo), jak i dostęp do uniwersalnego sensu wyrażonego w danym przedstawieniu. Weźmy za przykład przedstawienie mitu Edypa. Nie chodzi o sam mit, lecz tragedię Sofoklesa zinterpretowaną bardzo ogólnie przez Zygmunta Freuda. Przedstawienie zawarte w arcydziele literackim generuje według Freuda nowe ujęcie nieświadomości, tragiczności, psychiczności i ogólnie – zagadki losu ludzkiego. Zmienia też paradygmat psychiatrii i całych nauk medycznych, co ma później wpływ również na nauki humanistyczne. Freud odchodzi od klasycznego leczenia chorych psychicznie, w klinice, farmakologicznie, procedurami zewnętrznymi w stosunku do umysłu. Każdy kontynuator tego przedstawienia musi się odnieść do „paradygmatu” Freuda, nie tylko metody psychoanalizy, ale przede wszystkim do „zagadki Edypa”.

Moja książka składa się z wprowadzenia, zarówno w rozumienie pojęcia przedstawienie, jak i w zestaw autorów, którzy wyznaczają pięć głównych sposobów montażu idei, jak rozumiem przedstawienie. Wyróżniam przy okazji mechanizmy nowoczesnych stanowisk filozoficznych i tytułowych pułapek, które przedstawienie generuje. Dodatkowo, mechanizmy te (takie jak idiografizm, antyesencjalizm, czy nominalizm) działają w pewnych ramach (aspektach) przedstawienia, takich jak wyróżnione przeze mnie: uzmysłowienie (reprezentacja), ilustracja, obraz i samo przedstawienie sensu stricto.

Proces montażu uruchamiający „maszynę”: podmiot – przedmiot, jest podstawową funkcją tworzącą przedstawienie, ujmującą je w całość. Stanowiąc indywidualne, scalające operowanie elementami znaczącymi, nie redukuje się tylko do zestawiania, sklejania różnych fragmentów. Podstawowe „linie montażowe” samego pojęcia przedstawienie, wyznacza pięć par myślicieli: Kant – Rancière, Peirce – Lyotard, Jung – Certeau, Heidegger – Derrida, Lacan – Deleuze.

Na linii Kant – Rancière podejmuję raz jeszcze refleksję nad formami zmysłowości, czasem i przestrzenią. Kantowski schematyzm wyobraźni na tych formach oparty, ujęty zostaje jako wzorcowy montaż przedstawienia. Rancière ostrzega jednak, żeby to nie był „montaż do drugiej potęgi” przez „upolitycznienie” myślenia. Widać to dzisiaj zwłaszcza w mediach, w operowaniu obrazem, które uzasadnia cząstkowe opinie, porusza emocje lecz nie wyobraźnię. Problem zarysowany między pierwszą parą myślicieli dotyczy najbardziej samego pojęcia reprezentacji.

Na linii Peirce – Lyotard – kolejna para – pojawia się problem przejścia od sensu (reprezentacji) do obrazu. Peirce’owskie „Trzecie” to montaż rzeczywistości z uniwersalnym sensem, a Lyotard’owski „idiom” to montaż nieprzystających dyskursów. Mamy tu zderzenie pozytywnego (Peirce) i negatywnego (Lyotard) ujęcia mediacji przedstawienia.

Na linii Jung – Certeau pojawia się problem relacji ilustracji do obrazu. Ilustracja jest zarysem, tutaj nie tyle liczy się całościowe ujęcie, co ekspozycja najważniejszych punktów, cech. Jungowski archetyp to zarazem całościowy obraz i bardzo precyzyjna ilustracja, to montaż pojedynczej, indywidualnej świadomości (tu i teraz) ze zbiorową (wieczną, kulturową) nieświadomością. Taktyka Certeau to montaż antysystemowych działań jednostki, która mimo swoich organicznych i sytuacyjnych ram, przezwycięża obiektywny system.

Na linii Heidegger – Derrida rysuje się przejście od uzmysłowienia (śladów) do ilustracji (techniki pisma, zapisu). Heidegger’owski „zestaw” można rozumieć jako techniczny montaż rzeczywistości (w tym znaczeniu przedstawienie, zgodne jest ze starożytnym znaczeniem pojęcia techne, a nie nowoczesnym, które Heidegger krytykuje), a Derridowskie ujęcie pisma jako montaż mowy z przedstawieniem, dzięki czemu język nie upada w nieruchomy zapis, lecz pozwala nam odtwarzać znaczenia po różnego rodzaju „śladach”.

I ostatni zestaw, Lacan – Deleuze mówi o relacji uzmysłowienia i przedstawienia. Wchodzimy tu w „zmysłowość” zgodnie z zasadami języka, a nie fizjologii. Lacanowski „węzeł boromejski” to montaż wymiaru symbolicznego, wyobrażeniowego i realnego dotyczącego przeżyć, jak najbardziej somatycznych i zmysłowych, a Deleuzjańska „metafora kina” to montaż języka i doświadczenia: obrazu – ruchu – czasu.

Oprócz pięciu głównych zestawów, czyli razem dziesięciu nazwisk, ujmujących przedstawienie jako proces poznania, któremu możemy w miarę dokładnie się przyjrzeć, pojawią się tu również inni ważni autorzy, zarówno współcześni (tacy jak Barthes, Bourdieu, Foucault, Latour, Luhmann, Łotman, Mitchell, Pareyson, itd.), jak i należący do wcześniejszej historii filozofii (Dilthey, Hegel, Hume, Kant, Mills, Weber), oraz szereg polskich badaczy wnoszących wiele wartościowych spostrzeżeń i rozwiązań w tym obszarze badań.

Dwa pojęcia – ikonoklazm i montaż, wyznaczają przejście od poprzedniej mojej książki do obecnej. Z ikonoklazmu, jako lęku przed obrazami z powodu ich zmieszania z rzeczywistością, możemy wyzwolić się akceptując funkcję montażu i dostrzegając jak i gdzie można ją dziś umieszczać i wykorzystywać, gdzie montaż zamienia się w pozytywność przedstawienia, a gdzie operuje na niebezpiecznych „cięciach”, „skrótach” i „zestawach” pojęć, oraz myleniu ich znaczeń”.

– poprzednia książka: Inwazja ikonoklastów. Filozofia przedstawienia Jacques’a Rancière’a (WNS, Poznań 2012),

http://repozytorium.amu.edu.pl:8080/bitstream/10593/5980/1/Agnieszka%20Doda.pdf

„W filozofii przedstawienia inny jest status wartości niż w estetyce. Dzięki modelowemu ujęciu doświadczenia zmysłowego, oddalamy niebezpieczeństwo (określone przez Jacques’a Rancière’a „reżimem estetycznym”) nałożenia na siebie kategorii estetycznych (takich jak np. piękno i tragizm) i wartości estetycznych (piękne, tragiczne). W tradycyjnej refleksji dotyczącej piękna zdarza się to nader często (np. redukcja sytuacji estetycznej do analizy dzieła sztuki).

Estetyka aspiruje, by „kształtować smak” poprzez zastępowanie „sądów” (kształtowanych w zderzeniu refleksji estetycznej z etyczną) „wartościami estetycznymi” (pomijającymi lub redukującymi Kantowską „wzniosłość”). Estetyka jako najmłodsza dziedzina filozofii, ujęta całościowo, osłabia, zdaniem Rancière’a, siłę działania konkretnego dzieła sztuki (jako modelu), przede wszystkim nastawia na kolekcjonowanie. Można pokusić się o tezę, że ujęta po Rancièrowsku estetyka jest nieświadomością współczesnej filozofii. Jest to wynik kilku równoległych procesów, przede wszystkim przesunięcia uwagi takich dziedzin kultury jak filozofia i sztuka, z przedmiotu (przedstawienia) na odbiorcę tego, co przedstawione. Nawet gdy przedstawienie ma wymiar uniwersalny (jak w arcydziele), wymaga zawsze spopularyzowania, czyli tłumaczenia. To powoduje, że interpretacja staje się ważniejsza od przedstawienia jako generatora tekstów. Konkurs interpretacyjny prowadzi do prywatyzacji pathosu, zamiany uniwersalnej kategorii w jednostkowe doświadczenie. Prowadzi to następnie do zdeprecjonowania rejonów niezrozumiałych, nie będących częścią systemu wiedzy w jej aktualnej postaci (pozostających poza wiedzą przedstawienia).

Monografii przewodzi Jacques Rancière, jako filozof, który nie rezygnuje z całościowego ujęcia filozofii, nie rozdziela paradygmatycznie trzech jej najważniejszych współcześnie gałęzi, nie zamienia ich też w niezróżnicowaną epistemologię. Opisuje swój „zwrot estetyczny” w kategoriach nie Mitchellowskich, lecz Kantowskich. Uważa Kantowskie twierdzenie o specyficznym ośrodku zmysłowym – unieważniające hierarchię intelektu i zmysłowości – za prawdziwą myśl emancypacyjną.

W książce Inwazja ikonoklastów nie rozróżniam jeszcze przedstawienia od reprezentacji. Skupiam się na ujęciu filozofii przedstawienia jako dziedziny na styku filozofii i sztuki. Całość namysłu nad przedstawieniem zostaje tu przefiltrowana przez główne tezy Jacques’a Rancière’a, o upolitycznionej zmysłowości, która wpływa na rozumienie roli przedstawienia w kulturze współczesnej. Polityczność to przede wszystkim sprzedaż odbioru rzeczywistości jako odbioru „naturalnego”. Każda pojedyncza zmysłowość ujęta zostaje w karby „naturalnego” widzenia, słyszenia, rozumienia. Tak działa polityka, jej zadaniem jest sprawić, abyśmy widzieli, słyszeli, reprezentowali rzeczywistość w podobny sposób. Każda inność, czy mniejszość, zostaje albo wchłonięta, albo przeradza się, z czasem, w dominującą większość. Czyli, polityka to tworzenie zbiorowego podmiotu odbioru rzeczywistości pod pozorem podmiotu indywidualnego. Stąd wniosek, że sztuka nigdy nie była w tak złej kondycji, jak jest dzisiaj. Każdy może ją zawłaszczyć (jak napisze Barthes w Wykładzie, „język zawsze idzie na służbę władzy”, a dziś nawet literatura nie jest wolną sferą języka)”.