Agnieszka Doda-Wyszyńska – profesor nadzwyczajny w Zakładzie Semiotyki Kultury Instytutu Kulturoznawstwa na Wydziale Antropologii i Kulturoznawstwa UAM. Zainteresowania: filozofia kultury, zwłaszcza francuska filozofia współczesna, psychoanaliza Lacanowska, semiotyka, film, filozofia przedstawienia, współczesna mitologia, aksjologia, dydaktyka filozofii kultury. Najważniejsze publikacje: Inwazja ikonoklastów. Filozofia przedstawienia Jacques’a Rancière’a, 2012; Pułapki przedstawienia. Filozofia przez pryzmat praktyk montażu pojęć, 2016; Zarządzanie martwymi. Ironia eschatologii, 2019.

na stronie kulturoznawstwo wyglądam tak

ostatnia książka:

ZARZĄDZANIE MARTWYMI


książka
Jacques Rancière to francuski filozof urodzony w 1940 roku, który zinterpretował kantowską estetykę na potrzeby fenomenu, który określiłam mianem: filozofia przedstawienia.

Filozofia przedstawienia zajmuje się myśleniem o modelowych ujęciach doświadczenia zmysłowego, zawierającego wypracowane przez badaczy stanowisko wobec przedmiotu, które daje się wyrazić (przedstawić) w formie jednolitego odwołania. Poprzez przedstawienie, czyli tekst znaczący kulturowo (często arcydzieło sztuki) możemy uwolnić się od stereotypowego patrzenia na rzeczywistość. Funkcjonuje tu inny status wartości niż w estetyce. Filozofia przedstawienia oddala niebezpieczeństwo (określone przez Jacques’a Rancière’a jako „reżim estetyczny”) nałożenia na siebie kategorii estetycznych (takich jak np. piękno i tragizm) i wartości estetycznych (piękne, tragiczne), tak że przestajemy rozumieć jak one funkcjonują. W sztampowej refleksji dotyczącej „piękna” (wyrwanego z triady: prawda-dobro-piekno) zdarza się to nader często (np. redukcja sytuacji estetycznej do analizy dzieła sztuki, jego jakości estetycznych).

Estetyka aspiruje, by „kształtować smak” poprzez zastępowanie „sądów” (kształtowanych w zderzeniu refleksji estetycznej z etyczną) „wartościami estetycznymi” (pomijającymi lub redukującymi Kantowską „wzniosłość”). Estetyka jako najmłodsza dziedzina filozofii, często osłabia, zdaniem Rancière’a, siłę działania konkretnego dzieła sztuki (jako modelu), przede wszystkim nastawia na kolekcjonowanie dzieł (coś widzieliśmy, zinterpretowaliśmy, możemy „odhaczyć” przedstawienie). Można pokusić się o tezę, że ujęta po Rancièrowsku estetyka (filozofia przedstawienia) jest nieświadomością współczesnej filozofii. Jest to wynik kilku równoległych procesów, przede wszystkim przesunięcia uwagi takich dziedzin kultury jak filozofia i sztuka, z przedmiotu (przedstawienia) na odbiorcę tego, co przedstawione (ale odbiorca, czy nawet autor, nie staje się od razu podmiotem). Nawet gdy przedstawienie ma wymiar uniwersalny (jak to ma miejsce w arcydziele sztuki), wymaga spopularyzowania, czyli tłumaczenia. To powoduje, że interpretacja może stać się ważniejsza od przedstawienia „samego w sobie”, rozumianego jako generator dalszych tekstów. „Konkurs interpretacyjny” prowadzi do prywatyzacji pathosu, zamiany tej uniwersalnej Arystotelesowskiej kategorii w jednostkowe (subiektywne) doświadczenie. Prowadzi to następnie do zdeprecjonowania rejonów niezrozumiałych, nie będących częścią systemu wiedzy w jej aktualnej postaci (pozostających poza aktualną wiedzą przedstawienia).

Monografii przewodzi Jacques Rancière, jako filozof, który nie rezygnuje z całościowego ujęcia filozofii, nie rozdziela paradygmatycznie trzech jej najważniejszych współcześnie gałęzi (przede wszystkim estetyki i etyki), nie zamienia ich też w niezróżnicowaną epistemologię. Opisuje swój „zwrot estetyczny” w kategoriach nie Mitchellowskich, lecz Kantowskich. Uważa Kantowskie twierdzenie o specyficznym ośrodku zmysłowym za prawdziwą myśl emancypacyjną w filozofii.

książka

Przez lata 2014-2018 zajmowałam się w sposób szczególny „modelem doświadczenia” zawartym w przedstawieniu, odróżniając je od pojęcia reprezentacji. Dwa pojęcia – ikonoklazm i montaż, wyznaczają przejście od poprzedniej książki („Inwazja ikonoklastów”) do „Pułapek przedstawienia”. Z ikonoklazmu, jako lęku przed obrazami z powodu ich zmieszania z rzeczywistością, możemy wyzwolić się akceptując funkcję montażu idei i dostrzegając jak i gdzie można ją dziś umieszczać i wykorzystywać, czyli w jakich miejscach montaż zamienia się w pozytywność przedstawienia, a gdzie operuje na niebezpiecznych „cięciach”, „skrótach” i „zestawach” pojęć, oraz myleniu ich znaczeń.

Przedstawienie to zmontowane w jeden obraz idee i pojęcia stanowiące uobecnienie (se présenter) sensu. Przedstawienie umożliwia taki montaż znaków, który pozostawia zarówno odniesienie do rzeczywistości (ujętej obrazowo), jak i dostęp do uniwersalnego sensu wyrażonego w danym przedstawieniu. Dobrym przykładem jest przedstawienie mitu Edypa. Nie chodzi o sam mit, do którego nie mamy już dostępu lecz tragedię Sofoklesa zinterpretowaną bardzo ogólnie przez Zygmunta Freuda. Przedstawienie zawarte w arcydziele literackim Sofoklesa generuje według Freuda nowe ujęcie nieświadomości, tragiczności, psychiczności i ogólnie – zagadki losu ludzkiego. Zmienia też paradygmat psychiatrii i całych nauk medycznych, co ma później wpływ również na nauki humanistyczne. Każdy kontynuator tego przedstawienia musi się odnieść do „paradygmatu” Freuda, nie tylko do metody psychoanalizy, ale przede wszystkim do „zagadki Edypa”.

Przedstawienie stanowi zagadkę do rozwikłania, nie ma jedynie słusznej interpretacji tego modelowego zestawu idei, który generuje dalsze problemy do rozwikłania, tak jak Sofoklejski mit Edypa generuje nową gałąź medycyny, a później humanistyki.

Powołuję się na zestawy autorów, którzy wyznaczają pięć głównych sposobów montażu idei. Wyróżniam przy okazji mechanizmy nowoczesnych stanowisk filozoficznych – tytułowych pułapek, które przedstawienie generuje. Dodatkowo, mechanizmy te (takie jak idiografizm, antyesencjalizm, czy nominalizm) działają w pewnych ramach (aspektach) przedstawienia, takich jak wyróżnione przeze mnie: 1. uzmysłowienie (reprezentacja) – najbardziej podstawowy aspekt, 2. ilustracja – dokonująca wartościowania w obrębie przedstawienia, 3. obraz – zbierający przedstawienie w całość i 4. samo przedstawienie sensu stricto.

Proces montażu scalający elementy znaczące przedstawienia, nie redukuje się tylko do zestawiania, sklejania różnych fragmentów.

Podstawowe „linie montażowe” samego pojęcia przedstawienie, wyznacza pięć par myślicieli: Kant – Rancière, Peirce – Lyotard, Jung – Certeau, Heidegger – Derrida, Lacan – Deleuze.

Na linii Kant – Rancière podejmuję raz jeszcze refleksję nad Kantowskimi formami zmysłowości, czasem i przestrzenią. Kantowski schematyzm wyobraźni na tych formach oparty, ujęty zostaje jako wzorcowy montaż przedstawienia. Rancière ostrzega jednak, żeby to nie był „montaż do drugiej potęgi” przez „upolitycznienie” myślenia, gdy narzucamy konieczną, jedyną właściwą interpretację przedstawienia. Widać ten proces dzisiaj zwłaszcza w mediach, w operowaniu obrazem, który ma uzasadniać cząstkowe opinie, poruszać emocje lecz nie wyobraźnię. Problem zarysowany między pierwszą parą myślicieli dotyczy najbardziej samego pojęcia reprezentacji.

Na linii Peirce – Lyotard – kolejna para – pojawia się problem przejścia od sensu (reprezentacji) do obrazu. Peirce’owskie „Trzecie” to montaż rzeczywistości z uniwersalnym sensem, a Lyotard’owski „idiom” to montaż nieprzystających dyskursów. Mamy tu zderzenie pozytywnego (Peirce) i negatywnego (Lyotard) ujęcia mediacji przedstawienia.

Na linii Jung – Certeau pojawia się problem relacji ilustracji do obrazu. Ilustracja jest zarysem, tutaj nie tyle liczy się całościowe ujęcie, co ekspozycja najważniejszych punktów, cech. Jungowski archetyp to zarazem całościowy obraz i bardzo precyzyjna ilustracja, to montaż pojedynczej, indywidualnej świadomości (tu i teraz) ze zbiorową (wieczną, kulturową) nieświadomością. Taktyka Certeau to montaż antysystemowych działań jednostki, która mimo swoich organicznych i sytuacyjnych ram, przezwycięża obiektywny, krępujący ją system.

Na linii Heidegger – Derrida dokonuje się przejście od uzmysłowienia (śladów) rzeczywistości do jej ilustracji (za pomocą techniki pisma, zapisu). Heidegger’owski „zestaw” idei można rozumieć jako techniczny montaż rzeczywistości narażający przedstawienie na odejście od starożytnego pojęcia techne, a Derridowskie ujęcie pisma to demontaż mowy i przedstawienia, dzięki czemu język nie upada w nieruchomy zapis, lecz pozwala nam odtwarzać znaczenia po różnego rodzaju „śladach”.

I ostatni zestaw, Lacan – Deleuze mówi o relacji uzmysłowienia z przedstawieniem. Wchodzimy tu w „zmysłowość” zgodnie z zasadami języka, a nie fizjologii. Lacanowski „węzeł boromejski” to montaż wymiaru symbolicznego, wyobrażeniowego i realnego (dotyczącego przeżyć) w języku, a Deleuzjańska „metafora kina” to montaż języka z doświadczeniem samego montażu w trzech „krokach”: obraz – ruch – czas.


W latach 2016-2019 opracowywałam temat miejsca trzech dziedzin kultury wyróżnionych przez Hegla jako dziedziny Ducha Absolutnego: filozofii, religii, sztuki, we współczesnej kulturze, ze szczególnym naciskiem na analizę religii dokonaną przez M. Foucaulta poprzez fenomen wiedzy-władzy. Jedyną dziś miarą efektywności systemu zarządzania, który jest jednocześnie przestrzenią orzekania prawdy o stanie populacji, staje się rynek, a dawne trzy dziedziny podstawowe dla kultury (filozofia, sztuka i religia) są dziś na tyle archaiczne, że trudno je włączyć w namysł nad funkcjonowaniem współczesnego człowieka.

I chociaż przez ostatnie pół wieku (od lat 70. XX wieku) obserwujemy coraz większe zainteresowanie strukturami rządzenia, problemy władzy albo wznoszone są na taki poziom abstrakcji, że ginie z oczu przedmiot zarządzania, razem z podmiotem, albo gubią myślenie w konkretnych propozycjach politycznych.

Tytułowe określenie zarządzanie martwymi opisuje niemożność ożywienia współczesnego podmiotu politycznego i stanowi rewers do tytułu wykładów Michela Foucaulta Rządzenie żywymi, który jeszcze cztery dekady temu możliwość odnowienia pozytywnych aspektów władzy prawdopodobnie widział. Poczynając od wykładu pierwszego cyklu zatytułowanego Rządzenie żywymi, w którym Foucault rozpracowuje momenty, gdy wiedza i władza rozchodzą się najmocniej, a kończąc na znalezieniu właściwej miary jednego w drugim (discretio) w wykładzie ostatnim, śledzimy opis procesu dystansowania się człowieka od kultury i samego siebie, mogącego skutkować duchowym zwrotem poza doczesność ludzkiego doświadczenia (chrześcijaństwo) lub alienacją na różnych poziomach doświadczenia, co obserwujemy dzisiaj, poczynając od systemu edukacji, który często okazuje się bezsilny wobec problemów XXI wieku.

Kwestia zarządzania dotyczy obecnie populacji, nie społeczeństwa, przez co przestała mieć odniesienie do humanistyki budowanej na bazie filozofii, religii i sztuki. Zdaniem Foucaulta populacja jest dziś jedynym podmiotem i zarazem przedmiotem politycznym.

Kultura jest w stanie patowym względem swojej podstawy, czyli populacji. Populacja to już nie społeczność zdolna wytwarzać kulturę, lecz biomasa poddana biowładzy, najnowszemu systemowi rządzenia, jak go określi Michel Foucault w ramach swoich wykładów w Collège de France pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku. Demokracja liberalna nie działa, ponieważ postępujące (już od XVIII wieku) przesunięcie obiektu władzy państwowej z terytorium na populację deracjonalizuje liberalizm dążący do samoograniczenia w rządzeniu. Doszliśmy do takiego punktu w historii zarządzania, w którym mechanizmy bezpieczeństwa kontrolujące populację, zwłaszcza jej liczebność, działają jako pozbawione potrzeby uzasadniania.

Podtytuł Ironia eschatologii wskazuje na paradoksalny dzisiaj powrót pytań ostatecznych, których nie dało się wyprzeć poza kulturę. Od lat sześćdziesiątych obserwujemy coraz śmielsze próby redukcji kultury do dziedziny urządzania życia doczesnego, co sprawia, że możemy mówić o cynizmie naszych czasów (Peter Sloterdijk), podważającym każde zapośredniczenie (zwłaszcza normy i wartości) w osiąganiu życiowych celów.

Tłumaczenie tytułu wykładów z języka francuskiego Du gouvernement des vivants sugeruje, że autorowi chodzi o zarządzanie z pozycji wiedzy – władzy tymi, którzy w jakiś sposób potrafią na to zarządzanie odpowiedzieć, ustosunkować się do niego, użyć prawdy. Tytuł mojej książki brzmiałby w języku francuskim: Le intendance des morts. Chodziłoby o administrację ludzkiej jednostki, która nie potrafi już na ten rodzaj zarządzania odpowiedzieć – o intendencję, zarządzanie oddolne, przez zaopatrzenie, ewidencję, rejestrację. Jednostka kulturowo nie tworzy już dzisiaj nowych jakości, trzeba jednak utrzymać pozory, że jest inaczej. Iluzja wpływu jednostki na losy świata podtrzymuje konsumpcyjny styl życia, aby osiągnięty był gospodarczy wzrost.

Głównym zadaniem Foucaulta w wykładach z lat 1979 – 1980 jest poddanie filozoficznej refleksji fenomenu prawdy. Skupia się on na chrześcijaństwie pierwszych wieków, choć zaczyna od refleksji nad możliwością aktualizacji mitu Edypa.